Obudziłem się w ciemności. Czuje swój głośny, ciężki oddech. Co jest grane ? Gdzie ja do cholery jestem? Próbując wstać uderzam czołem w coś co jest przede mną. Dopiero po chwili zdaje sobie sprawę, że jestem w czymś zamknięty. Wpadam w panikę. Próbuje krzyczeć, lecz z moich ust nie wychodzi żaden dźwięk. O co tu chodzi? Wytężam wszystkie siły, byle by tylko zobaczyć jakiś błysk. Nic z tego. Walę w deski znajdujące się przede mną, przynajmniej wydaje mi się, że są to deski. Szarpię się, próbując się stąd wydostać. Po chwili czuje się przyćmiony. Coraz gorzej mi się oddycha, nie mam sił.... Biorę trzy głębokie oddechy. Raz....dwa....trzy...."Zacznij myśleć racjonalnie Seanie" - ponaglam sam siebie. Jestem w jakiejś skrzyni, jeśli można to tak nazwać, czuje.....no właśnie co czuję? Biorę głęboki wdech przez nos....czuję ziemie.....ale skąd do cholery ziemia ? Gdzie wykorzystuje się ziemie ? No gdzie? Nic mi na myśl nie przychodzi....nagle mam przebłysk, przypominam sobie książkę która ostatnio czytałem, ale czy.....nie to nie możliwe....nie bądź głupi....nikt cie przecież nie zakopał pod ziemią..... W mojej głowie odzywa się mały cichy głosik "A jeśli tak? Jeśli zostałeś zakopany żywcem?" Nie, to nie może być prawdą, bądźmy poważni..... Ale...ale co jeśli tak? Biorę dwa głębokie wdechy. Dobra, przypuśćmy, że rzeczywiście ktoś mnie zakopał....ale jaki miał powód? Po co to zrobił? Jak długo tu przeżyje? Na ile starczy mi powietrza? Mam kołataninę myśli w mojej głowie.... Nie przychodzi mi na myśl żadna odpowiedź na którekolwiek z zadanych tu pytań.....Co ja mam robić? A może to tylko sen.... Tak to jest tylko sen. "Obudź się Seanie, obudź!" Szczypie sam siebie....nic, tkwię tu nadal....mijają cenne minuty a ja nadal nie wiem co robić...oddycham coraz ciężej i coraz głośniej.... Nie to nie może być prawdą.....nie może, nie może, nie może, nie może - powtarzam te słowa jak mantrę, jak by to było moje życzenie. Po długich minutach osuwam się w ciemność, pochłania mnie sen....
Raptownie zrywam się z łóżka i biorę wielki haust powietrza kurczowo łapiąc się za swoją kołdrę. "To był sen, jesteś wciąż tutaj, nic Ci nie jest, oddychaj" - mówi mi mój głos w głowie.... Jednak wciąż mam to dziwne uczucie...odcięcia od świata i......i bezradności.... Zapalam lampkę która stoi na mojej szafce nocnej. "Widzisz? To był tylko sen, wciąż jesteś w swoim pokoju." - próbuje przekonać sam siebie. Po woli staram się uspokoić mój oddech..."Ale czy na pewno to był TYLKO sen? A jeśli TO zdarzyło się ponownie ?" - odzywa się cichutko głos w mojej głowie..... Nie. Bądźmy poważni. TO nie mogło się zdarzyć, wszystko wymyśliła twoja chora wyobraźnia, tak jak poprzednim razem. "A jak wytłumaczysz to, że następnego dnia JĄ znaleziono, co ?". I tu właśnie był problem, nie potrafił tego wyjaśnić....
Nie, NIE jesteś chory umysłowo, to tylko twój sen, twoje urojenia.TYLKO urojenia...
"A co jeśli nie ?"
________________________________________________________

Super prolog. Pisz dalej, dobrze zaczęłaś. :D
OdpowiedzUsuńpodoba mi się :) masz talent :*
OdpowiedzUsuń